Pierwszy test owego produktu przedstawiliśmy Wam w wydaniu marcowym ubiegłego roku. Od tamtej pory wiele się zmieniło. Firma obniżyła ceny za dostęp do swoich map, operatorzy zmniejszyli stawki za przesył danych. Potaniały odbiorniki sygnału z satelitów – stały się one również bardziej czułe – obecnie standardem jest, że można taki odbiornik nosić nawet w kieszeni lub plecaku i nie traci on kontaktu z niebem.
Przypomnijmy też, że do korzystania z nawigacji w telefonie komórkowym potrzebny jest wgrany odpowiedni program wraz z licencją za jego korzystanie i odbiornik satelitarny (choć pojawiają się już telefony z wbudowanym odbiornikiem). Przyda się również ładowarka samochodowa, bo wiadomo, że pracujący przez kilka godzin telefon potrzebuje więcej energii i bateria może dość szybko się wyczerpać. Telefon musi mieć moduł Bluetooth, bo w ten właśnie sposób łączy się z odbiornikiem, który na mapie wskaże naszą pozycję.
Do testu NaviExperta tym razem wykorzystaliśmy aparat Nokia 6630 odbiornik Nokia LC-3W.
Ściągaj trasę

Nokia E61 z odbiornikiem GPS
Podstawą rozwiązania poznańskiej firmy jest założenie, że nie warto zaśmiecać pamięci telefonu komórkowego megabajtami map. Wystarczy tylko jej część potrzebna akurat do pokonania konkretnej trasy. Dlatego też całe mapy znajdują się na serwerze, my dostajemy tylko jej fragment.
Ma to swoje plusy. Nie musimy więc wydawać setek złotych na zakup mapy całego kraju, jeśli tylko wyjeżdżamy na weekend. Kupujemy tańszą licencję i już za kilka złotych możemy cieszyć się wszystkimi zaletami nawigacji. To szczególnie dobre rozwiązanie dla tych, którzy w nieznane wyjeżdżają tylko sporadycznie i nie chcą inwestować większych pieniędzy w bardziej tradycyjne urządzenia GPS. Wystarczy jednorazowy zakup odbiornika (to wydatek obecnie mniejszy niż 300 zł) i na kilka lat problem mamy z głowy. Nie musimy się też martwić o uaktualnienia map, bo teoretycznie z serwerów dostajemy najbardziej aktualne produkty.
Nieaktualna aktualizacja

NaviExpert - screen2
Niestety – teoria swoje, praktyka swoje. W czasie kilkutygodniowego testu wykryliśmy co najmniej kilka miejsc, których uaktualnienia nie objęły. W kwietniu na przykład NaviExpert nie wiedział o estakadzie na rondzie Starzyńskiego w Warszawie zbudowanej przed wyborami samorządowymi w 2006 roku. Nie zauważył też obwodnicy Oleśnicy, którą z wielkim hukiem pod dwóch latach budowy udostępniono kierowcom w grudniu. Zastrzeżenia co do map zgłaszali nam użytkownicy systemu poruszający się również po… Poznaniu. Osobiście opóźnienia w aktualizacji uważam za najpoważniejszą wadę systemu, bo spodziewałem się jednak szybszej reakcji na nowe trasy.
Pruski żandarm
W obecnej wersji programu znacznie lepiej działają komunikaty głosowe. Przed półtora rokiem narzekaliśmy, że są one mało precyzyjne. Aktualnie nie odbiegają one dokładnością od innych systemów (porównywaliśmy z urządzeniem MIO 710C). Na baczność stawiał nas żeński głos pilota. Jest on dość szorstki i komendy wydaje w trybie rozkazującym. „Niczym pruski żandarm” stwierdziła teściowa i tym razem mogę się z nią zgodzić.
Bez pośpiechu

NaviExpert - screen4
Uruchomienie systemu i wprowadzenie trasy oraz jej obliczanie trwa dość długo. Trudno jednak spodziewać się cudów, gdyż telefony z Symbianem nie są demonami szybkości. Swoje trwać też musi przesłanie danych z serwera do naszego telefonu. Wadą Nokii 6630 jest też fakt, że nie można w niej zainstalować programu podświetlającego ekran przez cały czas nawigacji. Z jednej strony oszczędza to prąd (ale podświetlenie zawsze można wyłączyć). Z drugiej jednak strony, gdy w samochodzie mamy ładowarkę na baterii oszczędzać nie musi, a podświetlona mapka jest znacznie bardziej widoczna i na pewno poprawia bezpieczeństwo jazdy. W większości telefonów współpracujących z NaviExpertem ten problem nie występuje.
Podobnie wolno system pracuje, gdy zjedziemy z wyznaczonej trasy i trzeba ją wyliczyć na nowo. NaviEkspert nastawiony jest na powrót na raz wyliczoną trasę i niechętnie robi to po raz kolejny. Tam gdzie inne urządzenia GPS wyznaczają już całkiem nową trasę, NE nadal szuka nawrotu na starą. Do nowego wyliczenia jest w stanie zmusić go tylko upór kierowcy, który nie ma ochoty zawracać.
Ostrzeżenie

NaviExpert - screen8
Jedną z dobrych stron korzystania z NaviExperta jest… powiadomienie o fotoradarach. Niebezpieczne dla portfela kierowcy miejsca są zgłaszane przez użytkowników systemu. Można powiedzieć więc, że są one na bieżąco aktualizowane. Jednak żeby nie było za słodko…. Przejeżdżając kilka razy w miesiącu przez moją ulubioną drogę nr 8 prowadzącą z Warszawy w kierunku Wrocławia znam wszystkie miejsce, gdzie lubią stać chłopcy-radarowcy. Znam też te miejsca, gdzie od wielu miesięcy ich tam nie widziano. Doskonale zdaję sobie sprawę, gdzie są fotoradary, gdzie tylko ich atrapy. System jednak ostrzegał mnie za każdym razem, gdy do takich miejsc się zbliżałem. Przyznam, że jeśli oczywiste było dla mnie ostrzeżenie przed fotoradarem albo jego atrapą lub miejscem, gdzie policja pojawia się systematycznie, to irytujące były sygnały przy miejscach, gdzie radiowozy raczej się nie pokazują. Choć z drugiej strony zwolnić nigdy nie zaszkodzi, lecz zbędne sygnały powodują, że przestaje się zwracać na funkcję należytą uwagę.
Można oczywiście zgłosić niepotrzebne ostrzeżenie. Ale jadąc samemu lepiej zwracać uwagę na drogę niż zbędne sygnały. Tak czy owak zawsze jest szansa, że można uniknąć zapłacenia mandatu. I wtedy cały system staje się bardzo tani.